Czasami jedno słowo może odmienić nasze życie. Mnie też się to zdarzyło. Jedna rozmowa sprawiła, że uświadomiłam sobie wszystko, spakowałam swoje rzeczy i zostawiłam męża, a następnie złożyłam pozew o rozwód.
Mój ex był jedynakiem, więc był bardzo rozpieszczony i samolubny. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, wciąż mieszkał z matką. Dopiero po naszym ślubie “pozwoliła mu” opuścić dom rodzinny. Teraz jestem nawet zdziwiona, że pozwoliła mu na taki luksus.
Pomimo tego, że zaczęliśmy mieszkać osobno, teściowa odwiedzała nas prawie codziennie. Na początku były to tylko przyjacielskie wizyty, żeby sprawdzić co u nas, wypijała herbatę, rozmawiała z nami i szła do domu. Na początku byłyśmy przyjaciółkami, dopóki nie uznała, że ma prawo mną rządzić i próbować uczyć mnie, jak mam żyć. Oczywiście, drażniło mnie to.
Pozwól, że podam ci prosty przykład z naszego życia. Nie mogliśmy z mężem zdecydować się na kolor płytek do łazienki, a on zamiast znaleźć jakiś kompromis, zadzwonił do swojej matki i zaczął na mnie narzekać. Godzinę później była już u nas w domu, pouczając mnie, że zawsze powinnam słuchać męża, bo to on jest szefem. Mieliśmy płytki, które wybrał mój mąż.
Po tym jak urodziłam córkę, teściowa stała się jeszcze ważniejsza. Codziennie przychodziła mnie pouczać i składać setki skarg na mnie. Aż przyszedł pewien wieczór…..
Wszystko zaczęło się, gdy mój mąż wrócił z pracy do domu i ledwo zdążył zdjąć buty, gdy w progu stanęła moja teściowa.
– Ojej, na co się gapisz – krzyknęła do mnie – spójrz na brudne buty męża! Ty jesteś gospodynią? Byłam tak oszołomiona tym nagłym atakiem na mnie, że zajęło mi minutę, aby zrozumieć, w jaki dziwny sposób mój mąż “stanął w mojej obronie”.
– Mamusiu, daj jej więcej czasu. Jest jeszcze młoda, ale ty i ja nauczymy ją, jak prawidłowo zajmować się mężem ! Niestety, nie wszystkie matki i żony są tak dobre jak ty!
Byłam tym tak oburzona, że zaniemówiłam, poszłam do sypialni spakować rzeczy swoje i córki. Po 10 minutach taksówkarz pomagał mi wynieść rzeczy, bo mąż i teściowa byli zbyt zajęci krzyczeniem, że jestem bezwartościowa, że odbiorą mi prawa rodzicielskie i nigdy nie znajdę męża. Nic, co mówili, nie mogło mnie powstrzymać. Zrozumiałam, że nie mogę z nimi zostać, a tym bardziej wychowywać córki w takim “towarzystwie”. Wolę ją wychować sama.
Co o tym sądzicie? Czy nasza czytelniczka powinna była tak gwałtownie odejść od męża i skazać dziecko na wychowywanie bez ojca?