Rozstałam się z mężem i wróciłam do rodziców. I później bardzo tego żałowałam

Moje nerwy po prostu już tego nie wytrzymały. Po rozwodzie z mężem nie miałam gdzie się podziać, więc jedynym wyjściem był powrót do rodziców.

A moja mama nigdy nie przepuszcza okazji, by przypomnieć mi, że mąż nie płaci mi nawet alimentów.

Mam dwadzieścia osiem lat. Mój syn Robert ma cztery lata. To on jest sensem mojego życia. Mój mąż nie spełnił moich oczekiwań. Na początku wszystko było w porządku. Ale później najważniejsi byli przyjaciele i imprezy. Nie dbał o swojego  synka, który tak bardzo potrzebował ojca. Zrozumiałam, że tak dalej być nie może, więc zdecydowałam się na rozwód. Mój mąż nic nie mówił na ten temat i nie próbował niczego zmienić.

Nie miałam dokąd pójść, więc wróciłam do  rodziców. Od tamtej pory moje życie jest straszne. Mój mąż został zwolniony z pracy, więc nie płaci alimentów. Sąd ustalił minimalną kwotę, którą mój były mąż musiał płacić na dziecko. Dawał te pieniądze tylko przez pierwszy miesiąc.

A ja nie mam najmniejszej ochoty biegać i wyciągać od niego tych pieniędzy, najważniejsze jest to, żeby nie mieszał się w nasze życie. Znalazłam pracę, aby móc zapewnić synowi byt. Płacę za media i artykuły spożywcze tak jak moi rodzice. Mój syn chodzi do przedszkola.

Ostatnio znalazłam dodatkową pracę na pół etatu. Trzy razy w tygodniu sprzątam domy zamożnych ludzi. Zaczęłam też myśleć o własnym mieszkaniu.

Z moją mamą nie dogadujemy się. Zawsze tak było. Nigdy nie mogłyśmy znaleźć wspólnego języka, a mój tata uważał, że nie będzie się wtrącać w nasze sprawy.

Mama zawsze uczyła mnie samodzielności. Uważała, że rodzice powinni utrzymywać swoje dzieci do momentu ukończenia przez nie osiemnastu lat.

Na studia dostałam się sama. Sama płaciłam za zakwaterowanie w akademiku. Po zajęciach biegłam do pracy. Pracowałam jako kelnerka w kawiarni niedaleko mojej uczelni. A potem poznałam męża i wyszłam za mąż. Moja mama zaakceptowała nasz pobyt tylko ze względu na mojego syna, którego szalenie kocha. Ale każdego dnia stara się mnie pouczać:

-Jak długo jeszcze będziesz siedziała nam na karku? Twój mąż nie daje nawet pieniędzy na dziecko. Najwyższy czas, żebyś miała własne mieszkanie!.

Nie rozumiem, dlaczego ona mi to robi. Gotuję, sprzątam, zajmuję się dzieckiem. Kiedy nie mam czasu gotować dla syna, zamawiam jedzenie. Moja mama w żaden sposób nie może tego zaakceptować. Mówi: jak ja, taka dorosła kobieta, mogę sobie nie radzić.

Nie mam czasu na odpoczynek. Całe moje życie zamieniło się w przetrwanie. Tylko mój syn sprawia, że jestem szczęśliwa. Jednak moja mama nawet tutaj znalazła coś, na co może narzekać. Jej zdaniem za mało czasu spędzam z synem.

Od najmłodszych lat jestem przekonana, że nie jestem dzieckiem rodziców. W przeciwnym razie, co jest powodem takiej postawy.

Nie mogę uwierzyć, że moi rodzice tak bardzo nie kochają swojego dziecka.

Może moja mama ma rację. Rzeczywiście nie poświęcam synowi dużo czasu, ale w takim razie kto będzie zarabiał, jeśli cały swój czas poświęcę dziecku.

W ogóle nie chcę nowego związku. A zresztą, komu potrzebna jest kobieta z dzieckiem?

Wynajmowanie mieszkania też nie wchodzi w grę. Wtedy musiałabym całą pensję przeznaczyć na czynsz.

Ostatnio naszła mnie pewna myśl. A gdyby tak zostać matką zastępczą? W ten sposób mogłabym szybciej zapewnić sobie i synowi własne mieszkanie. Zadzwoniłam do kliniki i wypytałam o wszystko ze szczegółami. Był jednak jeden warunek, który mi się nie podobał. W siódmym miesiącu ciąży muszę przenieść się do kliniki, aby być pod stałą opieką lekarską. Jak mój syn będzie żył beze mnie?

Jak zwykle matka nie pochwalała mojego pomysłu. Powiedziała, że to nie jest pomysł, tylko kompletny bezsens.

Nie wiem. Może poproszę siostrę, żeby zabrała syna do siebie na czas mojej nieobecności. Szczerze mówiąc, jestem bardzo zmęczona życiem.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *