Nie pamiętam własnego ojca.
Zostawił nas, gdy miałam trzy lata. Mimo to miałam szczęśliwe dzieciństwo. Miałam piękne ubrania, książki i kolorowanki. Moja mama często zabierała mnie na spacery do parku i kupowała mi lody. Byłam wychowywana przez mamę i babcię. Gdy miałam osiem lat, zapisałam się na koszykówkę. Trener, który nas trenował został później moim ojczymem. Wspierał mnie i zastąpił mi ojca. Temu człowiekowi zawdzięczam wszystko.
O ojcu prawie nie pamiętałam. Nie płacił alimentów, nie składał mi życzeń z okazji urodzin, nie wykazywał chęci zobaczenia mnie.
Mama kilka razy opowiadała mi o moim ojcu. Według niej nie był on zbyt dobrym człowiekiem. Miał wiele kobiet i nie bał się z nimi pokazywać. Mama chciała z tym skończyć, więc zadbała o to, aby mój ojciec opuścił rodzinę. Poczekała aż skończę trzy lata, by posłać mnie do przedszkola i pójść do pracy. Lepiej było żyć samemu niż z taką osobą.
Kochanką ojca okazała się kobieta (przyjaciółka mojej mamy, która znała całą prawdę i miała spory talent aktorski). Tata zniknął z naszego życia, mówiąc, że nie można rozkazywać sercu i że jego uczucia do mamy już dawno wygasły. Prosił, abyśmy nie mieli do niego pretensji. Mama do dziś uśmiecha się, gdy wspomina tę historię. Tak długo czekała na te słowa.
Od tego czasu mama zaczęła żyć od nowa. Dobrze, że babcia ją wtedy wspierała. Po raz pierwszy od dłuższego czasu na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Moja mama miała szczęście i znalazła pracę w przedszkolu, do którego uczęszczałam. Resztę już znacie.
Teraz studiuję na wydziale historii i jestem członkiem uniwersyteckiej drużyny koszykówki. Mój ojczym mówi, że jest ze mnie dumny. A babcia opowiada o moim sukcesie swoim sąsiadom.
Tydzień temu w naszym życiu pojawił się mój biologiczny ojciec.
Moja mama była bardzo zdenerwowana tą wiadomością, od razu przypomniała sobie wszystko, co przeżyła z tym człowiekiem. Przyszedł z bukietem kwiatów, padł na kolana i zaczął przepraszać. Chciał, żeby moja mama dała mu szansę. Wtedy ja i mój ojczym wyszliśmy i daliśmy mu znać, że nie potrzebujemy jego obecności w naszym życiu. Mam nadzieję, że już więcej go nie zobaczymy.