Mam teraz sześćdziesiąt lat i szczerze mówiąc nie jestem już młody, a praca stała się dla mnie o wiele trudniejsza. Ale teraz moja córka, Alina, bardzo mi pomaga. Ma dwadzieścia sześć lat i wychowywałem ją sam. Tak się złożyło, że jej matka zostawiła mnie, gdy córka miała siedem lat. Nie winię mojej byłej żony, to był jej wybór, zostawiła mnie, choć do dziś nie rozumiem, dlaczego nienawet nie kontaktowała się z córką. Od dwudziestu lat Alina nie wspomina o swojej matce.
Uważam, że dobrze wychowałem córkę, choć nie byłem bogaty, starałam się zrobić wszystko, by nie różniła się od innych dzieci. Zarabiałem tyle pieniędzy, że mogła studiować na dobrym uniwersytecie. Alina ukończyła nawet dwa kierunki na raz, z czego jeden opłaciłem.
Niedawno sprowadziła do domu chłopaka, ma na imię Marek. Szczerze mówiąc, jako samotny ojciec zawsze bałem się tego momentu. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że kiedyś musi się to stać, bo mam wspaniałą, piękną córkę, która kiedyś zechce wyjść za mąż. Ale byłem pewien, że będę niezadowolony z jej wyboru, bo jak to możliwe, że moja córka zostanie mi odebrana przez jakiegoś faceta.
Ale mimo to polubiłem Marka, to wspaniały, dobrze wychowany młody człowiek. Jednak trochę denerwowało i martwiło mnie to, że pochodził z bardzo zamożnej rodziny. Jak się okazało, jego ojciec jest jednym z największych deweloperów w naszym mieście. Jest właścicielem firmy budowlanej.
Wszystko byłoby dobrze, ale bardzo się martwiłam, czy jego rodzina będzie dobrze traktować moją Alinę. Nie mam tyle pieniędzy, ile oni mają.
W końcu doszło do tego, że Marek oświadczył się Alinie. Wiedziałem, że to się stanie. Z jednej strony byłem szalenie szczęśliwy z powodu mojej córki, ale z drugiej strony zastanawiałem się, jak sfinansuję ten ślub.
Kiedy zobaczyłem, że moi swatowie planują ślub, zrozumiałem, że chcą czegoś dużego.
Pożyczyłem trochę pieniędzy, a także wziąłem kredyt, dzięki czemu byłem w stanie opłacić swoją część wesela córki.
Podczas samej uroczystości moi swatowie chodzili bardzo dumni, mówiąc wszystkim, że dadzą nowożeńcom coś wielkiego. To była prawda, wygłosili przemowę, w której ogłosili, że dają im wyjazd na Dominikanę na dwa miesiące. Zdawałem sobie sprawę, jak drogie to było, więc byłem oszołomiony.
A potem przyszła moja kolej na przemówienie, szczerze mówiąc niewiele osób mnie słuchało, a ja powiedziałem: “Drodzy nowożeńcy, mam nadzieję, że dobrze wypoczniecie, a kiedy przyjedziecie, wasze mieszkanie będzie na was czekać, oto klucze.”
To prawda, przed ślubem powiedziałem córce, że chcę zamieszkać na lato w domu rodziców, był stary i na wsi, więc trochę go wyremontowałem i wprowadziłem się. Ale nie powiedziałam Alinie, że zdecydowałem się na to, bo zainwestowałem w remont mojego 2-pokojowego mieszkania, żeby mogli się wprowadzić po ślubie.
To był prezent, który dałem córce.