Mam dwadzieścia osiem lat i nadal nie mam dzieci.
Kiedy poznaję nowych ludzi, staram się jak najdłużej unikać tematu rodziny. Jestem szczerze zirytowana, gdy krewni lub przyjaciele pytają, dlaczego wciąż nie mamy dzieci. Nie rozumiem, dlaczego ich to obchodzi. Jestem mężatką. Razem z mężem świetnie sobie radzimy, kochamy się, często chodzimy do kawiarni, jeździmy na wakacje z przyjaciółmi. Krótko mówiąc, cieszymy się życiem. Ale nie mamy dzieci.
Jestem po prostu zaskoczona i przerażona warunkami, w jakich żyje większość dzieci. Ich rodzice zarabiają niewiele więcej niż minimalna płaca. Połowę tych pieniędzy wydają na media, drugą połowę na jedzenie. Z jakiegoś powodu ci ludzie z łatwością mają dzieci. Czy pomyśleli o tym, co będą mogli dać dziecku? Czego będą je uczyć? Czy w przyszłości będą w stanie zapewnić dziecku mieszkanie?
Kaszka i bajka na dobranoc to za mało dla dziecka. Rozejrzyj się wokół siebie. Co widzisz? Wszystko poszło do przodu. Jest dwudziesty pierwszy wiek. Twoje dziecko potrzebuje telefonu lub tabletu. Proces edukacyjny jest niemożliwy bez technologii. Tak, w dzisiejszych czasach jest ona niezbędna do komfortowej nauki. Wcześniej laptop był kupowany na studia, teraz jest potrzebny od szkoły. Jak osoby mające pięcioro dzieci i mieszkające w jednopokojowym mieszkaniu mogą sobie pozwolić na jego zakup?
Nie rozumiem ludzi. Co się dzieje w ich głowach? Nie myślą o rozwoju swoich dzieci. Nie interesują ich ceny korepetytorów czy zajęć edukacyjnych. Jedyne co interesuje naszych młodych rodziców to cena pieluch. Czy to jest uczciwe? Jeśli chodzi o dzieci, to często słyszę to samo zdanie:
– Dlaczego państwo przeznacza tak mało pieniędzy na dzieci? Czy oni widzieli ceny pieluch i jedzenia?
W takich chwilach chcę im odpowiedzieć:
– Kochani! Czy widzieliście ceny książek? Czy zastanawialiście się nad tym?
Dlaczego nikt nie myśli, że dziecko trzeba rozwijać, a nie tylko karmić i pieluchować? Ono nie jest jak zwierzę. Nie może tylko jeść i siedzieć.
Bardzo współczuję dzieciom, które tak dorastają. Całe życie słyszą o braku pieniędzy, oszczędzaniu, a słodycze czy owoce widzą tylko w święta.
Dlaczego ci ludzie nie kochają swoich dzieci?
Jeśli nie możecie dać swojemu dziecku nic więcej niż pieluchy, to dlaczego w ogóle odważyliście się je mieć ? Nie będziecie dobrymi rodzicami.
– Dorastaliśmy też nie mieliśmy nic.
Naprawdę? Kiedy ostatni raz byliście na wakacjach? Powiedzmy, że za granicą. Nigdy. A my z mężem już nie wiemy, jakie miejsca możemy odwiedzić. A to wszystko dzięki rodzicom. To oni dali mi wykształcenie, zabrali mnie na wakacje, zaprowadzili na różne zajęcia.
Gdy z mężem będziemy zarabiać przyzwoicie, wtedy zdecydujemy się na dziecko. Chcę dać swoim dzieciom to, co najlepsze! Nie tylko owoce na święta.
Uważam, że do posiadania dziecka trzeba podejść odpowiedzialnie. Przepraszam, ale takiesą moje przemyślenia.