Niedawno zadzwoniła do mnie moja mama. Odbyłyśmy długą rozmowę. Dzwoni do mnie prawie codziennie i potrafimy rozmawiać godzinami. Tym razem jednak zaczęła mówić o remoncie, który planuje rozpocząć.
Trzy lata temu wyprowadziliśmy się od rodziców. Mam mężem i dwuletnią córkę. Mieszkanie, w którym mieszkamy jest wynajmowane. Ale stopniowo oszczędzamy pieniądze na własne.
Po rozmowie z mamą zdałam sobie sprawę, że popełniłam duży błąd, kiedy powiedziałam mamie o naszych oszczędnościach na mieszkanie.
-Mówiłaś, że ty i Robert macie jakieś oszczędności. Rozmawialiśmy z tatą o tym i zdecydowaliśmy, że możecie zapłacić za część napraw.
Wypowiedź matki wcale mi się nie podobała. Po pierwsze, co dobrego przyniósłby mi ich remont. To, że ja i mój mąż zainwestujemy w remont ich mieszkania, nie przyspieszy zakupu naszego. Po drugie, mój młodszy brat nadal mieszka z rodzicami. Kończy czwarty rok studiów i jeszcze nie przepracował ani jednego dnia. Oby moi rodzice żyli długo i byli zdrowi. Ale prędzej czy później nadejdzie czas, kiedy ja i mój brat będziemy musieli dzielić mieszkanie. Co wtedy będzie z pieniędzmi, które wydamy teraz na ten remont?
Próbowałam to wytłumaczyć mojej matce. Była bardzo oburzona moimi słowami.
– Jeszcze żyjemy, a ty już dzielisz nasze mieszkanie. Nie tak cię wychowaliśmy.
Mama długo się kłóciła i nie dała mi dojść do słowa. Tego dnia nic nie postanowiłyśmy. Od tej rozmowy mama przestała odbierać moje telefony.
Ta sytuacja bardzo mnie rozzłościła. To smutne, że z rodzicami pokłóciliśmy się o pieniądze. Minął tydzień, poszłam do mamy i taty. Jednak mama nadal zarzucała mi niewdzięczność. Nie wiem, co robić. Mój mąż jest zdecydowanie przeciwny temu, abyśmy inwestowali jakiekolwiek pieniądze w remont mieszkania moich rodziców. Musimy myśleć o własnym mieszkaniu.