Moje życie w rodzinnym mieście było zupełnie nieciekawe. Nie widziałam tam dla siebie żadnych perspektyw. Od siedmiu lat pracowałam jako nauczycielka, a cała moja pensja szła na opłacenie mieszkania i mediów. Wtedy na mediach społecznościowych napisał do mnie pewien obcokrajowiec. Na początku ignorowałam jego wiadomości, ale pewnego dnia postanowiłam zaryzykować i odpisałam. Pisaliśmy przez ponad rok, a Jacek za każdym razem zapraszał mnie do zamieszkania z nim, ale odmawiałam. W końcu jednak mnie namówił.
Czułam się przy nim dobrze, czułam, że moje życie diametralnie się zmienia. Był grzeczny i porządny. To właśnie mi się w nim podobało.
Koleżanki zazdrościły mi, mówiąc, że mogę teraz nie myśleć o niczym i żyć dobrze. Ja jednak tak nie myślałam, bo postanowiłam nie siedzieć z założonymi rękami i znaleźć pracę. Zaczęłam pracować jako niania u bogatej rodziny.
Wzięliśmy również ślub. Wszystko było tak jak sobie wymarzyłam: biała luksusowa suknia, ukochany mąż u boku.
Potem wróciliśmy do mojej ojczyzny, bo chciałam zorganizować tam małą uroczystość dla mojej rodziny i przyjaciół. Mieszkaliśmy w domu przez kilka miesięcy, po czym zdecydowaliśmy się na ponowny powrót. Ciężko było pożegnać się z moją rodziną, ale nie było innego wyjścia.
Przez pierwszy miesiąc byłam bardzo zadowolona, że posłuchałam męża. Jednak w drugim miesiącu coraz częściej zaczęły pojawiać się między nami nieporozumienia. Każde z nas zaczęło pokazywać swoją mentalność i charakter.
Zaczęło się to objawiać w naszych preferencjach smakowych. Po czasie on zaczął stawiać mi warunki, abym przyzwyczaiła się do potraw, do których on był przyzwyczajony. Nie przeszkadzało mi to, ale chciałam przynajmniej czasami jeść znane mi potrawy.
Do tego doszedł problem z teściową, która strasznie mnie denerwuje. Jacek opowiada jej każdy szczegół z naszego życia. Od jedzenia po sprawy intymne. Po prostu nie mogę się z tym pogodzić. Jego mama jest zawsze obecna, duchem lub ciałem.
Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Chciałam powiedzieć rodzinie w uroczystej atmosferze, ale mój mąż już następnego dnia powiedział swojej mamie.
Najgorsze jest to, że moja teściowa zaczęła wybierać imię dla nienarodzonego dziecka, mimo że ja nawet nie znam jeszcze płci. Ale już wcześniej zdecydowała, kim będzie dziecko i ilu języków się nauczy. Jednocześnie nikt nawet nie zapytał mnie o zdanie. I w ogóle, dla mnie to jest dziwne.
Niby nic, ale z każdym dniem czuję się coraz mniej komfortowo. Czuję jak bardzo się różnimy i nawet nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Może zbyt szybko zgodziłam się zostać jego żoną? Teraz nie mam pojęcia, co robić.