Każdy rok szkolny zaczynałam w innej szkole i w innym mieście. Można powiedzieć, że moje beztroskie dzieciństwo dobiegło końca po tym, jak moja mama zdecydowała, że będę mieszkać z nią, a nie z babcią. Pracowała jako audytor, więc co roku przeprowadzaliśmy się i ciągle musiałam zmieniać szkołę. Oczywiście nie było to dla mnie dobre, ale w tamtych czasach nikt nie zwracał uwagi na moje zdanie
W szóstej klasie “dostałam” młodszego brata i wtedy zobaczyłam, że moi rodzice są zdolni do miłości i ciepła. Byli gotowi zrobić wszystko dla brata, a ja stałam się ich pomocą domową, nikt się o mnie nie martwił ani nie pytał, jak sobie radzę, a ja zaczęłam sama rozwiązywać wszystkie swoje problemy.
Uciekając od kłopotów rodzinnych i szukając ciepła, zaczęłam spotykać się z Piotrem gdy miałam 15 lat, a pobraliśmy się w wieku 18 lat. Nie mieliśmy czasu mieszkać razem, ponieważ wstąpił do wojska i zaproponowano mu kontynuowanie szkoły wojskowej. Wsparłam go i pojechałam z nim do odległego miasta, gdzie dostaliśmy ładą kwaterę jako małżeństwo.
Ani mamy, ani taty nie interesowało, jak przebiegła moja przeprowadzka, czy sobie radzę… Na początku sama próbowałam do nich dzwonić, pytać co u nich, dzielić się nowinami, ale nie byli zainteresowani, więc dałam sobie spokój. Miałam szczęście, że spotkałam tak miłego, troskliwego i kochającego człowieka, bo nie wiem, co by się ze mną stało.
Po 5 latach udało nam się z mężem zaoszczędzić pieniądze i kupić własne mieszkanie, a następnego dnia, po parapetówce, otrzymałam telefon od mojego brata, z którym nie miałam kontaktu przez te wszystkie lata
Mój brat powiedział mi, że nasza matka miała udar i potrzebuje opieki, więc muszę wrócić do domu i się nią zająć. Byłam w szoku. Ci ludzie nie myśleli o mnie od 5 lat, nie wiedzieli czy żyję, i nie wiedzieli, że noszę pod sercem nowe życie.
Na początku chciałam się po prostu rozłączyć, ale nie mogłam… Oni są moją rodziną. W weekend pojechaliśmy ich odwiedzić, kupiliśmy mnóstwo smakołyków, zabraliśmy oszczędności, żeby w jakiś sposób im pomóc…
Mój brat i ojciec nawet się do mnie nie odezwali, tylko wskazali na drzwi, gdzie leżała matka. Weszłam, a ona od progu zaczęła mi mówić, jaką niewdzięczną i złą córką jestem. Widziała, że jestem w ciąży, w ósmym miesiącu, a mimo to krzyczała i poniżała mnie. Zostawiliśmy z mężem pieniądze i słodycze na stole i wyszliśmy.
Po tym spotkaniu długo nie mogłam dojść do siebie, mąż z trudem