Magda od dawna była ciężarem dla swoich dzieci. Nikt nie powiedział jej tego wprost, ale ich zachowanie było jasne. Jej syn zawsze jest w pracy, synowa ją lekceważy, a wnuki nawet nie zwracają na nią uwagi. Babcia wszystko rozumiała, ale nie mogła nic zrobić.
Musiała to znosić. Tak jak ona czekała, aby uciec od dzieci, tak one chciały się jej pozbyć.
Magda zawsze miała na sobie stare, znoszone ubrania, była przygarbiona i chuda. Dzieci niczego jej nie kupowały. Ale sąsiedzi bardzo lubili staruszkę. Częstowali ją herbatą i ciastkami, rozmawiali z nią o życiu i opowiadali różne historie.
Magda była bardzo miłą kobietą. Sprzątała dom i gotowała dla wszystkich. Tylko nikt tego nie doceniał. Dzieci uważały, że to jej obowiązek. Synowa lubiła też rzucać różne zwroty. Na przykład: po co teściowa siedzi w domu i nic nie robi, lepiej niech coś zrobi. Wnuki same zaczęły traktować babcię z pogardą. W tej rodzinie każdy był dla siebie. Żyli jak obcy, nikt z nikim się nie rozmawiał. Ale jej synowa miała przyjaciół i siostry, jej dzieci również rozmawiały się z rówieśnikami, a Magda była samotna. Mimo wszystko bardzo kochała swoje dzieci i wnuki. Byli jej jedynymi bliskimi osobami, a w zamian otrzymywała tylko zaniedbanie.
Magda nigdy nie okazywała swoich prawdziwych emocji. Nie raz płakała z powodu obelg swoich dzieci, ale ich to nie obchodziło.
Któregoś dnia nie wytrzymała, spakowała swoje rzeczy i wyjechała. Nikt nawet nie zapytał, dokąd jedzie… Wsiadła do pociągu, usiadła i głośno westchnęła. Następnie wyciągnęła zdjęcie swoich dzieci.
Znalazła się w swojej rodzinnej wiosce, gdzie spędziła dzieciństwo i młodość. Nigdy nie czuła się tak dobrze jak tutaj. Ściany domu leczą. I nie ma czasu na smutek… W wiosce zawsze jest praca.
Ten dom był szczególnie drogi Magdzie. Ile lat jej życia tu upłynęło. Tyle rzeczy się wydarzyło. Ból wciąż ściskał klatkę piersiową staruszki, a jej oczy wypełniały wspomnienia. Potem usiadła na ławce w pobliżu domu i przypomniała sobie obraz: ona, niegdyś młoda i energiczna, pracowała przy domu, dzieci biegały po podwórku, a jej mąż wrócił do domu z pracy
W tym miejscu nic się nie zmieniło. Tylko jest strasznie pusto i smutno. I to nie tylko tu, ale również w duszy staruszki. Szkoda, że była szczęśliwa tylko we wspomnieniach. I nie ma po co do nich wracać.
Te zdjęcia z jej szczęśliwego życia zostały na zawsze zachowane w sercu. A zdjęcie dzieci wrzuciła do ognia …