Kilka dni temu chłopcy skończyli szkołę, starszy z nich jest już szóstoklasistą, młodszy zaś dostał promocję do klasy czwartej. O tym, że w pierwsze dni wakacji zamiast odpoczywać po trudach roku szkolnego wzięli się do pracy w wielkiej części zadecydowała natura. – Nasze trzy czereśnie bardzo w tym roku obrodziły. Choć są słodziutkie, twarde i soczyste po kilku dniach nikt w domu nie mógł już patrzeć w ich stronę – opowiadają rzeczowo nastoletni handlowcy. Fajne jest to, że od pomysłu do realizacji wszystko jest dziełem braci.
– No może tata troszkę nam pomagał zrywać – uściśla po chwili Bartek. Ale już cała reszta to ich dzieło. Zadbali o reklamę – “baner” reklamowy znalazł się tuż przy zjeździe z ronda, gdzie w pobliżu przystanku autobusowego jest ich punkt handlowy. To zresztą drugi, bo pierwszy został zniszczony przez deszcz padający kilka dni temu. – To nawet lepiej, ten jest ładniejszy – ocenia Wojtek.
15 zł za kilogram
Sami także ważą i pakują owoce do woreczków. Po pół kilograma w każdym. Ceny jak na pyszne, świeżutkie owoce są więcej niż przyzwoite: 8 zł za pół kilograma i 15 zł za kilogram. – Wczoraj sprzedaliśmy 7 kilogramów, na dzisiaj przygotowaliśmy 5,5 kilograma – sumują, a SE z kronikarskiego obowiązku dodaje: towar znalazł chętnych w ciągu niecałej godziny.
Wszystko pod czujnym okiem rodziców
O cel, na jaki przeznaczą wpływy kłótni raczej nie będzie, ponieważ bracia są zgodni: – Za wszystko kupujemy lego city i razem składamy – mówią. Wprawdzie chłopcy mieszkają nieopodal, to oczywistym jest, że rodzice nie zostawili ich samopas. Mama w subtelny sposób obserwuje ich poczynania i od czasu do czasu odwiedza na stoisku.
Jeśli w przysłowiu “czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał” jest sporo prawdy, bracia w piękny sposób uczą się odpowiedzialności, pracowitości i pomysłowości. Takiej postawy Super Express gratuluje Wam i Waszym rodzicom.