Bardzo kocham i szanuję moją mamę, więc kiedy wpisałem ją jako właścicielkę naszego mieszkania, nie przypuszczałem, że moja Maria tak bardzo się obrazi.
Jestem przekonany, że postąpiłem słusznie, ale Maria uważa inaczej. Ciągle mnie męczy powtarzaniem, że w naszym mieszkaniu czuje się jak element wystroju, o którym czasem się pamięta i z którego korzysta w razie potrzeby. Ale kiedy proszę ją o coś, powtarza tylko, że ma swoje sprawy do załatwienia albo jest zmęczona.
Nie rozumiem tego. Jesteśmy małżeństwem, co oznacza, że każdy ma swoje obowiązki, które powinien wypełniać, a nie odmawiać “bo jest zmęczony”.
Moim zdaniem, jeśli żona jest naprawdę dobra, powinna robić absolutnie wszystko, co powie jej mąż. Jeśli to ja zarabiam w rodzinie, to ona powinna wykonywać prace domowe.
Ostatnio zaczęła robić głupie wymówki. Mamy kuchenkę elektryczną, a ona mówi, że nie mogła gotować, bo wyłączono prąd. Myślę, że mogła coś wymyślić, bo wiem na pewno, że moja matka przeniosłaby góry, żeby mój ojciec miał co zjeść.
Od dziecka żyłem w czystym środowisku, bo tak wychowała mnie matka, więc teraz denerwuje mnie to, że moja żona potrafi zostawiać rzeczy nie na swoim miejscu… Czy naprawdę tak trudno jest posprzątać, gdy jest się w domu?
Wszystkie ważne decyzje w moim życiu podejmowałem wspólnie z mamą, bo jestem pewien, że to doświadczona, mądra kobieta, która co najważniejsze życzy mi dobrze.
Chociaż kocham moją żonę, to nie mogę jej tak bardzo zaufać, bo jest dla mnie jeszcze obcą osobą i może chcieć, żebym podjął decyzję, która będzie tylko dla niej korzystna!
Dlatego postanowiłem również zapisać mieszkanie na moją matkę. Jestem pewien, że ona nigdy nas nie wyrzuci ani nie zrobi nic złego, a moja żona może mnie łatwo zostawić lub zdradzić, a wtedy dlaczego miałbym dzielić się z nią mieszkaniem? Rozumiem, że żona i jej rodzice też dali pieniądze na mieszkanie, ale jest to dużo mniejsza kwota niż ta, którą dała mi mama po sprzedaży domku letniskowego. Możemy przyjąć, że jej rodzice zapłacili za wieloletnie mieszkanie córki w tym miejscu.
Moja mama jest najważniejszą osobą w moim życiu. Wiem, że poświęciła całe swoje życie, aby uczynić mnie tym, kim jestem, więc będę jej wdzięczny do końca życia.
Pieniądze, które dali nam rodzice żony i które oszczędzaliśmy na mieszkanie, wziąłem na zakup mieszkania, które zapisałem na nazwisko mojej mamy. Moja żona była tym bardzo oburzona, bo nie konsultowałem tego z nią. Na koniec kłótni krzyczała, że kupiłem mieszkanie dla matki, a nie dla nas. Moim zdaniem powinna była się cieszyć, bo teraz nie musimy płacić czynszu za wynajem i możemy przeznaczyć pieniądze na coś innego.
Jej głównym argumentem jest to, że jest w tym mieszkaniu nikim i mogę ją po prostu wyrzucić. Tłumaczę jej, że nie zamierzam jej wyrzucić, bo budujemy rodzinę, planujemy dzieci.
W końcu zrozumiałem, że ona nie martwi się o to, że zostanie wyrzucona, ale po prostu chce dostać połowę mieszkania. Moja matka już dawno powiedziała mi, żebym uważał na Marię, bo od razu zauważyła, że dziewczyna chce tylko moich pieniędzy. Moja żona zarabiała bardzo mało, więc postanowiła zarobić na mnie.
Żyliśmy w tym nieporozumieniu jeszcze dwa lata, aż Maria złożyła pozew o rozwód. Zacząłem się obwiniać, ale na szczęście mama szybko mi wyjaśniła, że żona zorientowała się, że nie oddam jej połowy mieszkania, więc odeszła. Tyle w kwestii merkantylizmu współczesnej kobiety! Dobrze, że mam mamę, która w porę otworzyła mi oczy!