Nie jestem jeszcze mężatką. Moim zdaniem trzeba być gotowym na założenie rodziny i wziąć odpowiedzialność za posiadanie dzieci. Więc najpierw lepiej trochę pożyć dla siebie, a dopiero potem myśleć o mężu i dzieciach. W przeciwnym razie może będziesz żałować tego, co straciłaś.
Zawsze marzyłam o tym, żeby samodzielnie zarobić na samochód. Chciałam też otworzyć własny sklep. Dlatego wraz z koleżanką postanowiłyśmy wyjechać do pracy za granicę. Po powrocie do kraju kupiłam towar, wynajęłam lokal i otworzyłam sklep internetowy. Teraz pracuję z domu, a w sklepie pracuje pracownik. Osiągnęłam to, o czym marzyłam od dawna.
Mam młodszą siostrę. Ma 23 lata. I ma już dziecko, roczną Sarę. Tak się złożyło, że jej chłopak, dowiedziawszy się o ciąży, zostawił ją. Wtedy właśnie wróciła do rodziców. Moja siostra teraz aktywnie organizuje swoje życie osobiste. Oczywiście jest młoda i chce się wyszaleć. Mama i tata to rozumieją, więc często przesiadują z wnuczką. Ale wraz z nadejściem wiosny rodzice mają więcej pracy i nie mogą już siedzieć z Sarą.
Kiedyś moja siostra poprosiła mnie, żebym posiedziała z siostrzenicą, a ja nie mogłam jej odmówić. Tym bardziej, że byłam w domu. Uwielbiam Sarę, jest słodką dziewczynką.
Jednak później prośby mojej siostry dotyczące pilnowania jej dziecka stały się częstsze. No i któregoś dnia matka przyszła do mnie, zostawiła małą, odwróciła się i wyszła. Dziecko stało i nie rozumiało, co się dzieje. Wtedy postanowiłam położyć temu kres. Ubrałam się, wzięłam dziewczynkę i dogoniłam mamę. Oddałam jej dziecko.
Dość tego!!! Jestem jeszcze młoda i mam prawo do życia. Nie można tak długo wykorzystywać mojej dobroci.
Sara ma matkę, która powinna zająć się wychowaniem dziecka. Czemu rodzice nie mogą jej odmówić pilnowania Sary? Przecież oni też mają pracę. Mama i tata nie mogą być z Sarą cały dzień. Mają gospodarstwo, pracę wokół domu.
Wieczorem zadzwoniła do mnie siostra. Krzyczała jak szalona. Potem musiałam jej tłumaczyć, że musi siedzieć z dzieckiem sama.
Jeśli podobna sytuacja się powtórzy, złożę zawiadomienie do odpowiednich służb. Wtedy ona straci prawa do swojej córki. Z tego powodu rodzice i siostra przestali się ze mną kontaktować.
Naprawdę szkoda mi mojej siostrzenicy. Przekazują ją z rąk do rąk, jak Bóg wie co. Czy dziecko jest czemuś winne?
Ostatnio moja siostra chyba się pozbierała i postanowiła sama wychowywać córkę. Nie wiem, jak długo to potrwa.