Przez jakiś czas żyłam w szczęśliwej rodzinie, a przynajmniej tak mi się wydawało. Moi rodzice rzadko się kłócili, pomagali sobie nawzajem. Mama zajmowała się domem, a tata pracował. Nigdy na mnie nie oszczędzali, bo byłam jedynaczką.
Kiedy miałam szesnaście lat, zdałam sobie sprawę, że między moimi rodzicami nie było namiętnej miłości, ale był wzajemny szacunek. Postanowiłam, że będę szukała takiego samego związku. Nigdy też sobie nie wyobrażałam, że za spokojnym uśmiechem mojego ojca może kryć się coś takiego…
Co miesiąc, lub co drugi, mój tata wyjeżdżał w podróż służbową i byliśmy do tego przyzwyczajeni. Przed jego przyjazdem mama zawsze gotowała jego ulubione potrawy, a kiedy wchodził do mieszkania, przytulała go mocno, ja też.
Prawdę o ojcu poznałam, gdy miałam 17 lat. Stało się to nagle. Mama puściła mnie na weekend do koleżanki z sąsiedniego miasta, spacerowałyśmy po parku i zauważyłam tatę. Na początku próbowałam przekonać samą siebie, że to nie był on, ponieważ ten mężczyzna szedł, przytulał młodą kobietę i trzymał za rękę 6-letnie dziecko. Ale im dłużej mu się przyglądałam, tym bardziej byłam tego pewna.
Poprosiłam przyjaciół, by poszli za nimi, starając się pozostać niezauważonymi.
Ojciec i nieznajoma zatrzymali się przy stoisku z lodami.
– Tato, chcę czekoladowego!- powiedział chłopiec, zwracając się do MOJEGO taty. W tym momencie poczułam, jak serce wali mi gdzieś w piętach. Ledwo powstrzymałam się od uderzenia go, zebrałam siły i odeszłam, zabierając do domu tak straszny sekret.
Teraz bardzo szkoda mi matki i ogarnia mnie niepewność. Nie wiem, co powinnam zrobić. Być może ta wiadomość całkowicie ją załamie, albo wolałaby o tym nie wiedzieć. Ale jak mogę nosić to brzemię i milczeć ?