Moje dzieci dorosły i mają własne rodziny. Starsze ma córkę, a młodsze syna.
Mój syn mieszka obok, po drugiej stronie ulicy, a moja córka – mieszka poza miastem. Z synem, synową i wnuczką widuję się często. Ale po tym, jak młodzi wzięli kredyt hipoteczny i zaczęli pracować w nadgodzinach, na moje barki spadło wożenie małej do i z przedszkola. W sumie nie było to dla mnie coś trudnego, bo jestem na emeryturze i mogłam pomóc moim dzieciom.
Tydzień temu moja córka została zabrana do szpitala na wycięcie wyrostka robaczkowego i powiedziano jej, że będzie musiała zostać w szpitalu przez kilka dni. Jej mąż wyjechał w podróż służbową i nie będzie w stanie wrócić tak szybko, więc poprosiła mnie o pomoc w opiece nad synem. Oczywiście zgodziłam się, jak matka może odmówić pomocy córce?
Jednak mój syn i synowa uważali, że właśnie to powinnam zrobić.
– Pozwólcie mi zabrać ze sobą małą. Dobrze jej zrobi pobyt na wsi, tam powietrze jest czystsze, a i kuzyna dawno nie widziała, pobawi się z nim – myślałam, że powinni być zadowoleni z takiego rozwiązania.
– O czym ty mówisz? Przecież tam jest pasieka! A co jeśli jakaś pszczoła użądli moją córkę? Może być uczulona! – krzyczała na mnie synowa.
Obiecałam, że nie pozwolę, żeby wnuczce coś się stało i w końcu nas puścili.
Wszystko poszło dobrze. Kilka dni później moja córka wróciła do domu, ale zostaliśmy z nią, dopóki całkowicie nie wyzdrowiała. Moja wnuczka też ma się dobrze, nikt jej tu nie ugryzł, z wyjątkiem jej kuzyna (ale ona jego też ugryzła).
Myślałam, że mój syn i synowa będą szczęśliwi, mogąc trochę odpocząć ode mnie i córki, ale byli niezadowoleni ze wszystkiego, co się wydarzyło.
– Mamo, następnym razem, gdy moja siostra zadzwoni, odmów jej pomocy. Niech sama rozwiąże swoje problemy! – powiedział do mnie groźnie syn.
Te słowa wywołały łzy na mojej twarzy:
-Jak śmiesz tak mówić? Czy moja córka nie jest mi tak bliska jak ty? A może powinnam pomagać tylko tobie… Jeśli będzie potrzebowała pomocy, zawsze pojadę , tak jak pomagam tobie!.
Potem nie mogłam spać całą noc, dręczona myślami o tym, jak to się stało, że wychowałam mojego syna na egoistę. Dlaczego myśli tylko o sobie? Moja córka często o niego pyta, martwi się o niego, a on… Uważa, że jestem służącą dla niego i synowej i zawsze powinnam być w pobliżu. Nigdy nie zapytali mnie, czy wszystko w porządku i jak się czuję.
Gdzie popełniłam błąd? I jak sobie z tym poradzić?