Adam ożenił się z Moniką, gdy już miał mieszkanie. Odziedziczył je po babci. Trzy lata temu kupił nowe meble i zrobił remont. Mógł teraz cieszyć się życiem.
Po ślubie para razem tam zamieszkała. Monika pochodzi z małego miasteczka. Poznał ją w pociągu podczas podróży służbowej. Monika szukała pracy w stolicy.
Po spotkaniu Adam zapisał jej numer. Kilka dni później zadzwonił do niej ponownie i spotkali się. Tak zaczęło rozwijać się między nimi uczucie.
Przez sześć miesięcy żyli i cieszyli się życiem. Rodzice Adama nie odwiedzali go często. Byli spokojni o syna, bo od razu polubili synową.
Którego dnia przyjechała do nich starsza siostra Moniki, nie sama, ale z rodziną. Ona, jej mąż i trójka dzieci. Chcieli pospacerować po stolicy, więc zatrzymali się u siostry.
Monika i Adam przyjęli gości, ale nie mieli gdzie ich przenocować. Siostra musiała więc spędzić noc w kuchni. Adam początkowo to tolerował, ale gdy dowiedział się, że jej siostra zostaje na tydzień, nie mógł milczeć.
Mają jednopokojowe mieszkanie, w którym nie mogą pomieścić wszystkich. Jest ciasno. Do tego dochodzą dzieci… Zdążyły już pomalować ściany kredkami.
Adam powiedział, że da im jeden dzień na opuszczenie mieszkania i znalezienie innego lokum. Monika wspierała męża. Cieszyła się, że widzi siostrę, ale czy nie widziała, że nie ma gdzie ich umieścić? Siostra poczuła się urażona. Od razu zadzwoniła do mamy i poskarżyła się, że Monika ją wyrzuciła.
Mama zadzwoniła do Moniki i zaczęła oskarżać Adama, że zrobił to jego rodzinie. Monika i Adam próbowali wyjaśnić, dlaczego to zrobili, ale jej matka nie chciała niczego słuchać, więc Monika po prostu się rozłączyła.
Siostra i jej rodzina musieli wrócić do domu, ponieważ nie mieli pieniędzy na opłacenie hotelu.
Myślę, że Adam postąpił słusznie. Rodzina powinna uprzedzić o wizycie, wtedy zastanowiliby się, gdzie ich umieścić.