Kochałam cudze dziecko, jakby było moim własnym. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę musiała pozwolić mu odejść

Mój mąż i ja nie planowaliśmy mieć dzieci przez najbliższe trzy lata. Chcieliśmy najpierw żyć dla siebie, odpocząć, zarobić na wygodniejszy samochód. A co najważniejsze, marzyliśmy o podróżowaniu po świecie.

Myślę, że to była słuszna decyzja. W końcu jak się ma dzieci, to nie jest tak łatwo gdzieś polecieć. Dlatego do tej kwestii należy podejść odpowiedzialnie.

Ale los miał swoje plany. Trzy miesiące po ślubie dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Byliśmy oczywiście zachwyceni tą wiadomością.

Mniej więcej w tym samym czasie nasza rodzina przeżyła straszny smutek. W domu rodziców mojego męża doszło do wybuchu z powodu wycieku gazu.

W tym czasie byliśmy w naszym mieszkaniu, które znajduje się niedaleko domu rodziców.

Mama, tata i siostra mojego męża byli w domu z noworodkiem. Wszyscy zginęli.

Jej mąż Franek był na wsi z ich starszym synem. Pojechał odwiedzić chorą babcię.

Potem Franek nie wiedział, co robić. Nie chciał zabierać syna do rodziców w wiosce. Poprosił nas więc, abyśmy pozwolili mu zamieszkać z nami przez jakiś czas. Franek postanowił wyjechać za granicę, aby zarobić na mieszkanie.

Nic nie powiedzieliśmy. Sami nie mogliśmy znieść żalu, a wyobrażanie sobie, co czuł Franek, jest przerażające. Więc zgodziliśmy się i wychowujemy jego syna Piotra. Jest grzecznym i inteligentnym chłopcem. Chociaż ma tylko trzy lata. No i jest oczywiście starszym bratem naszej córeczki.

Spędzimy razem dużo czasu. Angażuję się w jego rozwój i edukację. Opiekuję się nim jak własnym dzieckiem.

Żyliśmy tak przez trzy lata. Mieszkaliśmy razem i dobrze się bawiliśmy. Franek od czasu do czasu dzwonił do syna i rozmawiał z nim, ale nie mieliśmy pojęcia, że będzie chciał go zabrać z powrotem.

Piotr kocha nas jak własnych rodziców.

Pewnego dnia Franek przyszedł do nas i powiedział, że nie wyjedzie już więcej za granicę. Zarobił już potrzebną kwotę na mieszkanie i kupił apartament. Rzemieślnicy właśnie kończą remont. Może więc przeprowadzić się tam z synem.

Ale ja kocham Piotra jak własnego i uważam go za syna. Nie mogę tak łatwo pozwolić mu odejść z Frankiem. Na samą myśl o tym, że nie będzie już z nami mieszkał, chce mi się płakać.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *