Podszedł do miejsca, w którym stała para i namiętnie się całowała. Kiedy zobaczył włosy kobiety, nie miał wątpliwości, że to jego żona.

Życie jest tak nieprzewidywalne, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co stanie się z nami za chwilę, a każda najmniejsza decyzja, którą podejmiemy, może je diametralnie zmienić.

Coś podobnego stało się z rodziną Roberta. Jakiś czas temu zauważył , że jego żona Anna nieustannie szuka powodów do kłótni i niezadowolenia, a jemu przez to wszystko wydawało się, że już nawet chodzi i oddycha źle. Anna nie ograniczała swojej krytyki do męża, rozszerzała ją również na dzieci.

Zaczęła znikać w pracy i coraz częściej to Robert gotował obiad dla siebie i dzieci,  ona wracała, gdy dzieci spały, a czasem nawet była pijana. Robert zaczął myśleć, że jego żona ma romans, ale nie odważył się oskarżyć jej bezpośrednio, ponieważ nie miał dowodów.

Robert pracował jako taksówkarz. Zarabiał dobre pieniądze,  zwykle wybierał tylko dzienne zmiany, ponieważ chciał spędzać wieczory i noce z żoną i dziećmi. Czasami, gdy potrzebowali pieniędzy lub na prośbę  pracował na nocną zmianę. Tak było i tym razem. Kolega był chory i poprosił Roberta o zastępstwo, a mężczyzna chętnie się zgodził, ponieważ zbliżały się urodziny jego żony i być może fajny prezent rozgrzałby trochę jej serce.

Gdy tylko Robert wsiadł do samochodu, otrzymał pierwsze zlecenie. Podjechał w wyznaczone miejsce,  stała tam jakaś para i namiętnie się całowała. Gdy zobaczył włosy kobiety, nie miał wątpliwości, że to jego żona.

Kochankowie wsiedli na tylne siedzenie i kontynuowali namiętne igraszki, ignorując kierowcę. Robert powstrzymywał się, milczał. W pewnym momencie wydawało mu się, że wybuchnie płaczem albo zacznie się awanturować, ale zniósł to z godnością. Podwiózł parę do hotelu, do którego poszli zataczając się i mocno się przytulając.

Minutę później Robert dzwonił już do Anny.

– Gdzie jesteś ? Widziałaś, że jest już jedenasta?.
– O Boże, mam tyle roboty! krzyknęła, Nie zauważyłam jak ten czas leci, idź spać, zaraz wracam!.
– Oczywiście, moja droga, podrzuciłem cię do hotelu, więc czy jutro mam podrzucić twoje rzeczy w to samo miejsce? zapytał stanowczo.

Anna próbowała udawać że nie wie o co chodzi pytając, o którym hotelu mówi, a potem zdała sobie sprawę, że to wszystko na nic

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *