Mój mąż i ja zaczęliśmy się spotykać, gdy byłam jeszcze na studiach. Po studiach wyszłam za niego za mąż. Moi rodzice i przyjaciele twierdzili, że nie jest dla mnie odpowiednią osobą. Wszystkim wydawał się niepoważny. Ale ja bardzo go kochałam.
Mieliśmy córkę. Byłam na urlopie macierzyńskim, a jednocześnie sprzedawałam ubrania online. Mój mąż pracował w firmie budowlanej.
Potem zaszłam w ciążę po raz drugi. Mój mąż był zachwycony. W tym czasie nasza córka miała dwa lata. Miałam wątpliwości, czy dam radę poświęcić uwagę dwójce małych dzieci. Ale mąż mnie przekonał.
Rodzice mojego męża mieszkali daleko, więc nie mogli nam pomóc. Dobrze, że moja mama pracowała na zmiany, więc przynajmniej trochę pomagała przy dziecku. Potem przeszła na emeryturę. A mój mąż… Na początku krzyczał, żebym nawet nie ważyła się pozbywać dziecka, że on zrobi wszystko. W rzeczywistości nie mógł nawet wyjść z dziećmi na spacer. Nie wiem, dlaczego za niego wyszłam, nie rozumiem.
Nie mieliśmy wystarczająco dużo pieniędzy, więc zdecydowałam wrócić do pracy. Moja córka poszła do przedszkola, a mama zajęła się młodszym dzieckiem.
Rano miałam prawdziwy maraton. Musiałam zrobić śniadanie, zawieźć córkę do przedszkola i sama przygotować się do pracy. A mój mąż ani myślał cokolwiek zmieniać. Miał pecha do pracy. Upierał się, że jest osobą kreatywną i nie zamierza postępować wbrew swoim pragnieniom. Nawet nie zrobił niczego w domu. A dlaczego? Bo byłam ja i moja mama. Jeśli chodzi o dzieci, w ostateczności mógł iść z nimi na spacer. To było wszystko.
Kiedy moja córka podrosła, mąż zaczął z nią wychodzić. Chodził na place zabaw lub do parku. Ale nie było to często.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że źle się czuje, boli ją głowa. Na pewno nie przyjdzie dziś do córki. Być może będzie trzeba wezwać lekarza. Właśnie mieliśmy ważne spotkanie w pracy. Mogłam wyjść tylko na trzy lub cztery godziny. Zadzwoniłam do męża i powiedziałam, żeby posiedział z córką. Odpowiedział, że pójdzie z nią na spacer do parku.
Babcia ubrała córkę w lekki kombinezon. Spakowała torbę z mlekiem , wodą, serwetkami i pieluchami. Przekazała wnuczkę zięciowi i zadzwoniła do lekarza. Lekarze po przyjeździe dał jej zastrzyk i odjechał. Moja mama zasnęła, a kiedy się obudziła, zdała sobie sprawę, że nadal nikogo nie ma w domu. Zadzwoniłam do mamy, mówiąc, że wkrótce wrócę do domu. Mój mąż nie odbierał telefonu. Dwadzieścia minut później wrócił z córką. Dziecko nie chciało jeść i ledwo stało na nogach. Niemal natychmiast poszła spać. Kiedy wróciłam z pracy, moja córka nadal spała. Mój mąż wyszedł. Dotknęłam córki, która ciężko oddychała. Nie mogłam jej obudzić. Wtedy chwyciłam dziecko w ramiona i poprosiłam matkę o wezwanie karetki. Moja córka oddychała, ale robiła to tak ciężko, że poważnie się przestraszyłam. Była zimna. Zanim przyjechała karetka, pocierałam jej ręce i nogi i czekałam, aż otworzy oczy.
Lekarz podał jej zastrzyk i kazał jej dużo pić. Moja córka miała udar cieplny. “Ludziom takim jak pani nie powinno się powierzać dzieci!” – powiedział lekarz, patrząc w moją stronę.
Nie mogłam nic zrozumieć. Później w drzwiach pojawił się mój mąż.
-Nie rozumiem, co zrobiłem źle. Spacerowaliśmy po parku, a potem znudziło jej się siedzenie w wózku. Płakała i chciała , żeby ją wziąć na ręce, ale dzieci nie powinno się rozpieszczać. Więc przez cały czas chodziła sama. Niech się do tego przyzwyczai.
Lekarz powiedział, że takie matki powinny być ścigane. Moja córka doszła do siebie. Na szczęście wszystko minęło.
Ten spacer z męża z córką był dla mnie punktem zwrotnym. Rozwiodłam się z mężem. Po co dziecku taki ojciec? A dla mnie to nie była żadna pomoc, tylko niepotrzebne problemy. Nadal pamiętam słowa tego lekarza. Rzeczywiście, jaką trzeba być matką, żeby powierzyć swoje dziecko takiemu człowiekowi. A mój mąż? Nadal jest przekonany, że nie zrobił nic złego. Poszedł z dzieckiem na spacer…