Po ślubie przeprowadziliśmy się z mężem do jego matki.
Wiem , że młoda rodzina powinna mieszkać oddzielnie, ale moja teściowa ma duży dom, w którym mieszkała sama. Ojciec Wiktora zmarł, gdy mój mąż był jeszcze dzieckiem. Odkąd Wiktor poszedł na studia, jego mama była bardzo samotna, więc przynajmniej teraz będzie jej trochę przyjemniej.
Moja teściowa jest dobrą kobietą. Szanuje nasze zainteresowania i preferencje, nie wciska nam swoich rad i daje nam możliwość bycia samemu. W wieku sześćdziesięciu siedmiu lat jest dość aktywną kobietą. Choć jest emerytką, nie chce siedzieć w domu. Od ośmiu lat teściowa pracuje jako opiekunka do dziecka w zamożnej rodzinie.
Ci ludzie kochają i szanują moją teściową, jakby była ich rodziną. Przywiązali się do niej całym sercem. Uważają ją za część swojej rodziny. We wszystkie święta teściowa otrzymuje od nich prezenty, a gdy pojawiają się problemy domowe, wszyscy biorą pod uwagę jej zdanie.
W tej rodzinie wszyscy członkowie przestrzegają standardów etycznych. Moja teściowa często nazywa ich “arystokratami”. Mówi, że z takimi ludźmi można spokojnie iść na spotkanie z królową.
Więc teraz za każdym razem, gdy jemy obiad, teściowa nakrywa do stołu i rozkłada wszystkie naczynia. Nauczyła się tego w tamtym domu , ponieważ jest zapraszana do stołu jako pełnoprawny członek rodziny.
Przez kilka dni uczyła się, jakie naczynia są używane do jedzenia czego. I wszystko byłoby w porządku, ale tak się w to wciągnęła, że zaczęła uczyć mojego męża i mnie, jak prawidłowo jeść i używać wszystkich sztućców. To jest po prostu nie do zniesienia. Moja teściowa poprawia nas za każdym razem, mówiąc nam, czego używać do jedzenia tego czy innego dania.
Ostatnio staram się nie jeść przy niej. Gotuje przepysznie, więc nie tak łatwo się oprzeć. Ale lepiej później zjeść w spokoju, niż słuchać jej uwag.
Tak właśnie jem. Ukradkiem i szybko, żeby nikt nie usłyszał. Po zjedzeniu przynoszę porcję mężowi, bo on nie jest z “królewskiej krwi” i ta etykieta już mu w wątrobie siedzi.
Co robić?