Od lat oszczędzałem na swój pierwszy samochód. Nie raz chciałem wziąć samochód na kredyt, ale zawsze coś mnie przed tym powstrzymywało.
Pamiętam, jak moja babcia mówiła, że nie powinno się brać kredytu, nawet jeśli nie ma się co jeść. Z tego powodu byłem bardzo sceptycznie nastawiony do pożyczek.
W końcu zaoszczędziłem wystarczająco dużo pieniędzy, by kupić samochód.
Byłem taki szczęśliwy. Mając dwadzieścia lat, kupiłem samochód bez niczyjej pomocy. Nie wziąłem nawet pożyczki.
Jednak nie wszystko było tak wspaniałe, jak sobie na początku wyobrażałem. Kiedy moi krewni zobaczyli, że kupiłem samochód, zaczęli do mnie dzwonić…
Niektórzy prosili, żebym zawiózł ich do wioski, inni na targ. Niektórzy krewni ładowali do mojego samochodu ziemniaki, buraki, cebulę i nabiał. Niektórzy prosili mnie, abym zawiózł ich do wioski, gdy nie było autobusu, a nie chcieli tracić pieniędzy na taksówkę.
Ale najdziwniejsze jest to, że na początku prosili mnie, a teraz po prostu stawiają mnie w sytuacji, w której muszę to zrobić. Nikogo nie obchodzi, czy mam pieniądze na tankowanie, czy mam na to czas.
Chcę powiedzieć, że lepiej od razu wyznaczyć granice i nie pozwalać ludziom wchodzić sobie na głowę.