Miałam złe przeczucia. Ktoś musiał znaleźć moją torbę i cieszyć się z tego .

Byłam na trzecim roku studiów.

Moja mama i tata mieszkali na wsi. Chociaż nie byli bogaci, chcieli zapewnić mi wykształcenie. Z powodu mojej edukacji popadli w spore długi, ale nigdy nie słyszałam, żeby na to narzekali. Wręcz przeciwnie, zawsze byli ze mnie dumni i wspierali mnie w każdy możliwy sposób.

W tamtym czasie chciałam trochę pomóc rodzicom, więc podjęłam pracę. Zaczęłam dobrze zarabiać, więc rodzice prawie spłacili cały dług.

Pewnego dnia pracowałam na nocną zmianę. Rano zadzwonił do mnie szef i wypłacił mi pensję oraz premię za sumienną pracę. Bardzo się z tego ucieszyłam, bo te pieniądze wystarczyłyby na spłatę reszty pożyczki. Wracałam do domu jak zwykle – przez park. Zrobiło mi się niedobrze i postanowiłam usiąść. Najwyraźniej nocna praca dała się we znaki. Później wszystko minęło i wróciłam do mieszkania. Kiedy wróciłam do domu, zdałam sobie sprawę, że zostawiłam torbę w parku na ławce. Były tam wszystkie moje pieniądze i ważne dokumenty. Natychmiast tam pobiegłam, ale zapomniałqm, gdzie siedziałam.

Miałam złe przeczucia. Ktoś musiał znaleźć moją torbę i cieszyć się z tego. Co za idiotka ze mnie. Przez pół godziny biegałam tam i z powrotem w poszukiwaniu torebki, ale na próżno. Straciłam już wszelką nadzieję, gdy nagle usłyszałam, że ktoś mnie woła. Odwróciłam się i zobaczyłam faceta stojącego przede mną. Trzymał moją torebkę.

– To musi być twoje – powiedział łagodnie.

Uściskałam go z radości.

– Nawet nie wiem, jak ci dziękować! Tam jest cała moja pensja.

– W takim razie jesteś mi winna kawę. I może jakieś ciasto…

Tego wieczoru mieliśmy naszą pierwszą randkę. I nie ostatnią… Jesteśmy razem od czterech lat.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *