Tak się złożyło, że mój mąż i ja gościliśmy naszą rodzinę na wszystkie święta. To już była swego rodzaju tradycja. Przede wszystkim dlatego, że mieliśmy duże i przestronne mieszkanie i mieszkaliśmy w centrum miasta. Mamy 4 pokoje, więc zazwyczaj starczało miejsca dla wszystkich i rzadko zdarzało się, że ścieliliśmy komuś na podłodze.
Mój mąż i ja uwielbiamy gości i chętnie ich przyjmujemy, ale oboje nienawidzimy, gdy ludzie zaczynają nas wykorzystywać, a wśród moich krewnych są tacy. To moja ciocia i wujek ze strony matki. Na początku odwiedzali nas tylko w Boże Narodzenie, potem zaczęli zostawać do Sylwestra, i trudno ich wygonić. Mój mąż i ja w tym czasie chodziliśmy do pracy, a potem wracaliśmy i gotowaliśmy, ponieważ mieliśmy gości, którzy albo chodzili przez cały dzień bez celu, albo spali w pokoju, jakby to był hotel. A kiedy wszyscy już zjedli, musiałam stać przy zlewie i zmywać naczynia przez godzinę.
Na początku starałam się to zaakceptować i być świetną gospodynią, ale potem moja cierpliwość zaczęła się wyczerpywać. W ostatniego Sylwestra postanowiliśmy wybrać się do restauracji z przyjaciółmi. Wszyscy krewni zostali ostrzeżeni, więc nikt poza moim sławnym wujkiem i ciocią nie przyszedł. Postanowiłam, że dłużej tego nie zniosę i poprosiłam ich o opuszczenie mieszkania. Zrobili tak wielki skandal, że nawet moi sąsiedzi wyszli i zaczęli filmować to swoimi telefonami.
Potem już ze mną nie rozmawiali, ale ja też nie chciałam się z nimi dalej kontaktować.