Jestem wdzięczna moim rodzicom, że wychowali mnie na wytrwałą osobę. To dzięki ich wychowaniu udało mi się kupić własne mieszkanie mając tylko dwadzieścia pięć lat.
Ani rodzice, ani krewni nie dali mi ani jednej złotówki na ten cel. Miło było to sobie uświadomić.
Później poznałam chłopaka, który bardzo mi się spodobał. Największym błędem z mojej strony było powiedzenie mu, że mam własne mieszkanie.
Później ostrzegłam go, że jeśli nasz związek będzie się rozwijał, nie będziemy mieszkać w moim mieszkaniu. Przeprowadziłabym się do jego wynajętego mieszkania i wynajęłabym swoje. W ten sposób miałabym dodatkowe pieniądze.
Zgodził się. Powiedział, że musi jeszcze trochę zaoszczędzić. Więc mam poczekać. Minęły dwa miesiące. Pewnego dnia pod moimi drzwiami pojawił się mój facet z walizkami. Został zwolniony z pracy i nie miał gdzie mieszkać.
Poprosił, by został ze mną na jakiś czas, ale zaskoczyło mnie coś innego. Jego rodzice mieszkają w sąsiednim budynku. Dlaczego by do nich nie wrócić?
Z jakiegoś powodu byłam przekonana, że to wszystko fantazja. Skończyłam więc ten związek.