– Nie wybaczę ci tego! Nawet nie rób sobie nadziei! krzyknęła dziewczyna.
Para obudziła się w kiepskich nastrojach. Anna nerwowo mamrotała, że nie ma pieniędzy, a Aleks tylko nerwowo wydychał powietrze, szykując się do pracy.
– Powinieneś bardziej się dla nas starać! zaczęła rano, kiedy jej mąż ledwo otworzył oczy – W ogóle mnie nie cenisz, ani siebie! Gdyby było inaczej , już dawno zacząłbyś szukać lepszej pracy z lepszym wynagrodzeniem- jej monolog był długi, ale mąż milczał, a ona krzyknęła niezadowolonym głosem: Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
– Tak, słucham – odpowiedział zmęczony mężczyzna.
– I co ci powiedziałam?
– Że cię nie doceniam, bo za mało zarabiam.
– Mój Boże, i tylko do tego doszedłeś?
– Nie podoba ci się też moja praca w biurze.
– Jezu, co jeszcze możesz wymyślić?
– Myślę, że wykonujesz dużo lepszą pracę niż ja. – powiedział zaczepnie.
– Och, oczywiście, jestem taką złą żoną, zawsze wymyślam problemy z niczego! A ty jesteś biedny, cierpisz z tego powodu cały czas.
– Przestań, bo będziemy żyć jak pies z kotem!
– Więc postanowiłeś obrócić to wszystko w żart?
– Nie…
– Mam tego dość! Złożę pozew o rozwód!
– Cóż, to nie jest taki zły pomysł!
– Podoba ci się?! Tylko nie każ mi później zmieniać zdania.
– Umowa stoi!
Często się kłócą, można powiedzieć, że to ich poranna tradycja, wieczorem rozmawiają jak przyjaciele, a w nocy jak namiętni kochankowie. A rano historia toczy się dalej. Tym razem jednak było inaczej, ponieważ planowali jechać w jedną stronę i jechali razem samochodem, więc kłótnia trwała tam dalej.
– Więc powiedz mi, mówisz o dzieciach, ale jak mam urodzić? Z czego będziemy żyć? krzyknęła kobieta, wiedząc, że to był bolesny punkt Aleksa.
– Więc w końcu chcesz mieć dziecko?
– Chcę dziecka, ale teraz jestem pewna, że nie mogę go urodzić, będę musiała to zakończyć.
Aleks zatrzymał samochód na poboczu, jego oczy błyszczały w szczególny sposób.
– Jesteś w ciąży? – w odpowiedzi na pytanie męża, Anna spojrzała tylko za okno, jakby milczenie było potwierdzeniem jego słów – Jeśli zrobisz coś naszemu dziecku….
– Co ? To moje ciało! Zrobię, co będę chciała!
– Daję ci słowo.
– Jaka szkoda, że powiedziałeś to za późno!
– Jak to za późno?
– Nie mogłeś sam się domyślić?
– Ale z ciebie suka! Nigdy ci tego nie wybaczę! Aleks krzyczał za nią, a ona wysiadała z samochodu. Nie mógł się powstrzymać, ogarnęła go złość, musiał ją dogonić i sprawdzić, czy to prawda.
W swojej złości nie zauważył czerwonego światła. Anna była już daleko, ale ten samochód był zbyt blisko. Uderzenie. Nic już nie martwiło Aleksa.
Tymczasem Anna szła pewnie do pracy, po raz kolejny myśląc o rozmowie z mężem. “Czy on naprawdę oczekiwał, że urodzę dziecko bez stabilizacji życiowej ? Zupełnie zapomniał, że jestem jego żoną, potrzebuję uwagi, troski, miłości, kwiatów, prezentów, a nie tych ciągłych skandali ! Koniec! To koniec!!! Nie potrzebuję takiego mężczyzny!
W porze lunchu kobieta nie była już taka zła i ponownie rozważyła kwestię rozwodu. Może powinni spróbować jeszcze raz, jeśli Aleks będzie się dziś dobrze zachowywał.
Kiedy była w pracy, Aleks ciągle do niej dzwonił, ale nie chciała z nim rozmawiać, ponieważ wiedziała, że chciał tylko poznać prawdę o dziecku.
Nieco później jej przełożony zadzwonił do niej i poprosił, aby przyszła do niego. Podał jej telefon. Nieznajomy męski głos powiedział, że Aleks zmarł dzisiaj. Anna nie mogła ustać na nogach.
Kolejne dni mijały jak we mgle, nie mogła dojść do siebie. Co noc przytulała się mocno do jego poduszki i płakała, myśląc, że jego ostatnie słowa brzmiały: “Nigdy ci nie wybaczę!”,