Kiedy byłam w ósmym miesiącu ciąży siostra mojego męża niespodziewanie postanowiła nas odwiedzić. Na początku nie wiedziałam, jak zareagować, ponieważ powiedziała, że zostanie z nami przez kilka tygodni.
Mój mąż powiedział, że jego siostra przyjechała z bardzo daleka, i musimy ją karmić, robić jej kawę, a nawet prać jej ubrania! Byłam wściekła. Powiedziałam mu, że jedzenie jest w lodówce, a kawa w ekspresie, więc może zrobić to sam. Było mi wtedy bardzo ciężko, bolały mnie plecy, bolało mnie całe ciało, a ona przyjechała niezapowiedziana.
Mąż sam zrobił jej kawę i poszedł do pracy, a ja postanowiłam się zdrzemnąć. Ale nie, jakie miałam do tego prawo, skoro miałam w domu gościa? Mąż zadzwonił do mnie i powiedział:
-Miej sumienie, moja siostra chce odpocząć po podróży, wyspać się, a ty jej nawet łóżka nie pościelisz? A potem chce się przejść po mieście, możesz gdzieś ją zabrać, pokazać całe miasto.
Kilka minut później usłyszałam telefon od teściowej, w którym mówiła mi, co jej córka może jeść, a czego nie. Mówiła tak, jakby była piętnastoletnią dziewczynką , a nie dwudziestotrzyletnią kobietą.
Nie byłam jeszcze zła, dopóki nie zobaczyłem, jak pali papierosa w mojej kuchni. To był kres mojej cierpliwości. Muszę gotować jej posiłki, prać jej ubrania, ścielić łóżko, chodzić za nią jak za księżniczką. A tu ona, bez pytania , pali w mojej kuchni, mimo że powinna wiedzieć, jak szkodliwe jest to dla kobiet w ciąży. I nie przyniosła mi nawet tabliczki czekolady w prezencie, jak to zwykle robią, gdy przyjeżdżają w odwiedziny.
Powiedziałam jej, że przez kilka tygodni będzie mieszkać w hotelu i to samo powiedziałam mężowi. Ona i teściowa były na mnie wściekłe przez długi czas, ale nie obchodziło mnie to, ponieważ nie będę tolerowała takiej bezczelności.