Niedawno zmarła matka mojej teściowej. Chorowała od dłuższego czasu, długo walczyła z chorobą. W tym czasie teściowa chyba pogodziła się z tym, że jej matka umrze, więc zaczęła załatwiać sprawy spadkowe. Przekonała swoją mamę, żeby zrobiła akt darowizny mieszkania.
Jest to dwupokojowe mieszkanie w dobrej części miasta, na parterze. W pobliżu znajduje się supermarket i przystanek autobusowy. Świetna opcja dla osób zajmujących się nieruchomościami. Można tam otworzyć sklep lub salon kosmetyczny. Wielu biznesmenów przyszło do niej i przekonywało ją, aby sprzedała im mieszkanie. To naprawdę idealna opcja dla biznesu. Ale moja teściowa im odmówiła. Powiedziała nam, że to mieszkanie jest dla nas.
Kiedy dowiedzieliśmy się o tym prezencie od teściowej, nie mogliśmy opanować radości. Od dawna mieszkaliśmy z córką w wynajmowanym mieszkaniu i marzyliśmy o własnym. A tu mamy dwupokojowe mieszkanie, za które nie musimy płacić. Ze wstydem przyznaję, że zaczęliśmy pakować nasze rzeczy od momentu, gdy babcia trafiła do szpitala. Jednak wolą babci było pozostawienie mieszkania tylko wnukowi, czyli mojemu mężowi.
Wkrótce moją radość zastąpiło oburzenie i rozpacz. W dokumentach teściowa przepisała mieszkanie tylko na mojego męża. Okazało się, że ani ja, ani moja córka nie mamy żadnych praw do tego mieszkania. Czułam się bardzo niekomfortowo. Mieszkałam z jej synem od ośmiu lat, urodziłam córkę, wnuczka chyba nic dla niej nie znaczyła. Okazało się, że jesteśmy dla teściowej obcymi ludźmi. Szkoda, bo zawsze byłam uprzejma dla matki mojego męża. Nigdy wcześniej nie dała mi powodu, bym wątpiła w jej uczciwość i lojalność. Była moją drugą mamą. Zawsze konsultowałam się z nią. Nawet imię dla naszej córki wybrałyśmy razem. Okazało się jednak, że mi nie ufała.
Nie mogłam zebrać się na odwagę, żeby poskarżyć się mężowi i z nim o tym porozmawiać. Byłam w szoku, ale w końcu udało mi się wyjaśnić mu powód mojego niezadowolenia. Okazało się, że mąż wiedział o tym od samego początku. Mama powiedziała mu o wszystkim.
– Zrozum, mama jest spokojniejsza w ten sposób- powiedział mężczyzna.
Po tym wszystkim nie mam nawet najmniejszej ochoty robić tam remontu. Nie mam prawa tam być.
Nie wiem, co robić. Zachowują się, jakbym była dla nich obca. To bardzo nieprzyjemne. Nie czuję się częścią ich rodziny i nie ufam już mojemu mężowi. Koleżanka poradziła mi, żebym poszła do prawnika i zasięgnęła porady.
Ale czy to coś da?