Decyzja o oddaniu małego Roberta do sierocińca była ciężkim brzemieniem dla jego rodziców. Zdawali sobie sprawę, że nie będą w stanie odpowiednio zadbać o dwójkę dzieci, więc postanowili zatrzymać młodszego syna. Rodzice zapewnili Roberta, że odbiorą go, gdy tylko będą mieli na to środki, i kazali mu być cierpliwym i czekać w sierocińcu.
Przez pierwsze dwa lata jego rodzina często go odwiedzała, przynosząc mu słodycze, a czasem zabierając go do domu na weekend. Jednak z czasem, gdy Robert skończył dziesięć lat, wizyty te stały się rzadsze i ostatecznie całkowicie ustały. Wtedy zdał sobie sprawę, że na tym świecie może polegać tylko na sobie. Napędzany swoją inteligencją, zaczął inwestować energię w rozwój osobisty.
Zanurzył się w sporcie, czytał wartościowe książki, szukał nowych kontaktów i poświęcił się ciężkiej nauce. Bez wahania wykorzystywał każdą okazję, jaką dawał mu los. Po maturze poszedł na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów, zdobywając pochwały od swoich nauczycieli za ciężką pracę i życzliwość. W rezultacie, na czwartym roku studiów, zaproponowano mu staż w odnoszącej sukcesy firmie .
Jego przełożony od samego początku dostrzegł potencjał Roberta i przewidział dla niego wspaniałą przyszłość w firmie. W ciągu zaledwie kilku lat Robert awansował na stanowisko kierownicze. To właśnie w tym czasie miały miejsce kluczowe wydarzenia.
Nigdy nie wspomniał o swoich rodzicach i starał się o nich zapomnieć, tak jak oni zapomnieli o nim. Wszystkie wolne chwile poświęcał na rozwój osobisty. Jego rodzice postanowili jednak powrócić do jego życia.
Dzięki kontaktom, jakie utrzymywali z wychowawcami sierocińca, udało im się go namierzyć. Poprosili go o wybaczenie i pomoc. Okazało się, że młodszy brat Roberta wpadł w złe towarzystwo, zadłużył się i zniknął. Całej rodzinie groziła eksmisja z powodu trudnej sytuacji finansowej. Zwrócili się o pomoc do starszego syna, mając nadzieję na ponowne zjednoczenie rodziny.
Jednak role się odwróciły. Zamiast małego dziecka tęskniącego za domem, byli rodzice błagający o pieniądze. Zamiast rodziców obojętnych na jego emocje, był zdeterminowany Robert. Nie wygonił ich, ale spokojnie dał im pieniądze na spłatę długów i poprosił, by nie wracali do jego życia.
Jego marzenia o beztroskim dzieciństwie w kochającej rodzinie z młodszym bratem prysły podczas samotnego świętowania urodzin w domu dziecka.