Pewnego razu spotkałem w pociągu bardzo ciekawą osobę.
– Wiesz, mam taką dobrą synową. Jest ludzka i szczera! – chwaliła się kobieta. Mój syn zakochał się w sierocie. Chodzili ze sobą przez długi czas, a potem się pobrali.
Ludzie w wiosce powiedzieli mi:
– Dziewczyna dorastała bez matki. Zmarła przy porodzie. Jej ojciec jest awanturnikiem i pijakiem. I ona też taka będzie. Och, będziesz miała z nią problem.
– Renia już wtedy nosiła pod sercem dziecko mojego syna. Sąsiedzi radzili mi nawet, żebym dała jej pieniądze na aborcję. Nie posłuchałam. Boże broń, żebym to zrobiła! Potem poszłam do syna:
-Synu, czy to dziecko jest twoje?
-Jest moje, mamo. Kocham ją.
-Żyjcie w pokoju i miłości – odpowiedziałam.
Kobieta uśmiechnęła się, a w jej oczach zalśniła łza. Myślałam, że to koniec historii i że podjęli bardzo mądrą decyzję. Ale moja rozmówczyni kontynuowała:
– Potem poszłam do babci mojej synowej, opowiedziałam jej o wszystkim i zapytałam: – Co zrobimy?”.
-Nie mam pojęcia. Nie mam ani grosza.
Zaczęłam płakać. My też nie mieliśmy pieniędzy. Wróciłam do domu i moja córka powiedziała:
-Mamo, dlaczego płaczesz? Nie martw się tak bardzo. Mamy cielaka. Zarżniemy go. Pożyczymy coś od ludzi i urządzimy wesele. Pokażemy wszystkim!
Zrobiliśmy wesele. Ludzie rozmawiali o tym przez długi czas. Mamy wnuka. Jest bardzo podobny do mojego syna.
Nie wyobrażam sobie naszego życia bez wnuka. Niedawno moja córka urodziła dziewczynkę. Och, jaka jestem szczęśliwa.
Znów zamilkła.
– Wiesz, cieszę się, że mam taką dobrą synową. Jest jak moja własna córka. Chociaż nie było nam łatwo. Była jak mały ptaszek. Naga, bosa. Pewnego dnia przyłapałam ją jak brała moją bieliznę. Było mi jej wtedy bardzo żal. Następnego dnia powiedziałam do syna:
-Sprzedajmy worek owsa i kupmy Reni jakieś ubrania.
Mój mąż wracał z pracy z tabliczką czekolady w kieszeni.
-To dla naszej synowej, mówił, – pomyśl tylko, przez co musiała przejść.
Synowa uratowała mu życie. Byliśmy wtedy na polu. Renata zauważyła, jak złapał się za serce i natychmiast zabraliśmy go do szpitala. Uratowała mu życie. Wiesz, ona jest moją córką, a nie synową.
Po tej historii zdałam sobie sprawę, że na świecie wciąż istnieją dobre relacje międzyludzkie.