Moja matka płakała, a rodzice chłopaka tylko rozłożyli ręce, obiecali pomóc z dzieckiem i próbowali przekupić mnie mieszkaniem.

Moja córka urodziła się dzięki uporowi i determinacji mojej rodziny.

Wszystko potoczyło się  jak w serialu. Zaczęłam spotykać się z chłopakiem ze szkoły. Uczył się w równoległej klasie. Chodziliśmy razem do tego samego klubu sportowego , a później razem jeździliśmy na szkolne zawody. Zakochaliśmy się w sobie. Franek był spokojny i miły. I stało się – zaszłam w ciążę. To była najgorsza rzecz, jaka mogła mi się przytrafić. Miałam dopiero 17 lat! Najtrudniej było powiedzieć o tym mamie. Moja przyjaciółka radziła mi aborcję. Znalazła lekarza, który w zamian za pieniądze miał zrobić wszystko. Wtedy to było dla mnie jedyne wyjście. Poprosiłam mojego chłopaka  o pieniądze. Ale on był temu przeciwny, a kiedy powiedziałam mu, że i tak to zrobię, ustąpił.

Niestety Franek powiedział o tym swoim rodzicom, a oni powiedzieli mojej mamie. Pewnego dnia wróciłam do domu. Rodzice już na mnie czekali. Zaczęli mnie namawiać na urodzenie dziecka, ale nie chciałam ich słuchać, chciałam pozbyć się dziecka wszelkimi możliwymi sposobami.

Moja mama płakała, a rodzice chłopaka tylko wzruszali ramionami, obiecywali pomoc przy dziecku, próbowali przekupić mnie mieszkaniem. Nie obchodziły mnie żadne ich argumenty. Poszłam do swojego pokoju i nie chciałam nikogo słuchać. I wtedy usłyszałam rozmowę rodziców:

– Nie wiem, jak ją przekonać. Jeśli tak upiera, to przynajmniej musimy znaleźć dla niej dobrego lekarza. Znam jednego – powiedziała mama Franka.

– Prawdopodobnie już śpi. Jutro wszystko jej powiemy.

Udawałam, że nic nie słyszę. Rano rodzice zaczęli pakować moje rzeczy. Powiedzieli, że pojedziemy do innego miasta, żeby w naszym było mniej plotek. Niczego nie podejrzewałam, wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy. Po drodze ojciec Franka powiedział, że musimy zatrzymać się w pewnej wiosce, aby coś odebrać.

A potem wszystko potoczyło się jak we śnie. Zawieziono mnie do domku za miastem i powiedziano, że od teraz będę tu mieszkać. Mama zabrała mi telefon. Rodzice mojego chłopaka byli na emeryturze, więc mieli zostać ze mną. Nie mogłam zrobić ani jednego kroku bez ich wiedzy. Obserwowali mnie, żeby upewnić się, że nic złego nie robię. Krzyczałam, prosiłam, żeby mnie  wypuścili , ale nikt mnie nie słyszał. Rodzice wzruszali ramionami, uspokajali mnie i prosili, żebym się nie denerwowała.

Tak przebiegała moja ciąża. Prosto ze wsi pojechałam urodzić. Prawie urodziłam w drodze do szpitala. Wciąż pamiętam moment, kiedy podano mi dziecko. Było całe czerwone. To była dziewczynka. Płakała żałośnie i wyciągała do mnie ręce. Wzięłam ją na ręce, a z moich oczu popłynęły łzy. Natychmiast zrobiło mi się wstyd. Jak mogłam jej nie chcieć?

Po szpitalu wróciłam do domu. Franek oświadczył mi się i zaczęliśmy mieszkać z moimi rodzicami.

Teraz, patrząc na moją córkę, dziękuję mojemu mężowi i naszym rodzicom za to, że nie pozwolili mi na aborcję. Uchronili mnie przed popełnieniem największego błędu w moim życiu. Z pewnością żałowałabym tego do końca życia.

Teraz należę do grupy wolontariuszek, pomagam dziewczyną, które wcześnie zaszły w ciążę. Swoim przykładem pokazuję, że każde dziecko ma prawo do życia. Nawet jeśli jeszcze się nie urodziło.

Niedawno dowiedziałam się, że znów jestem w ciąży. To już drugi miesiąc. Franek bardzo się ucieszył na tę wiadomość. Zapytał, czy powinniśmy ponownie zadzwonić do naszych rodziców i powiedzieć im, żeby przygotowali dom w wiosce.

Mam nadzieję, że tym razem będziemy mieli syna.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *