Od dzieciństwa nie czułam się kochana. Wydawało się, że moi rodzice faworyzowali moją młodszą siostrę, ich działania jasno to pokazywały.
Ciągle nas do siebie porównywano, twierdząc, że moja siostra jest dobra, a ja zła. Jednak rzeczywistość była zupełnie inna. Moja siostra zachowywała się lekkomyślnie, źle się uczyła, często znikała, a będąc w ostatniej klasie zachwyciła rodziców wiadomością o ciąży z 30-letnim mężczyzną, który natychmiast ją zostawił.
Ja byłam świetną uczennicą i dobrze wychowaną, zrównoważoną dziewczyną. Mimo to rodzice traktowali mnie jak gorszą. Wciąż nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego moi rodzice kochali młodszą córkę, a mnie traktowali jak przybrane dziecko.
W tej rodzinie miałam tylko jedną osobę – moją babcię, ona naprawdę mnie kochała. Często spędzałam z nią czas – zwiedzając miasto, sprzątając dom, gotując różne pyszne potrawy, czytając książki i prowadząc głębokie rozmowy. Moja babcia zawsze miała fascynujące historie do opowiedzenia.
Kiedy zmarła, czułam się, jakbym straciła część siebie. Jednak nawet po jej odejściu babcia nadal wnosiła szczęście do mojego życia.
Jak się okazało, zapisała mi swoje mieszkanie, nic nie pozostawiając reszcie rodziny.
Kiedy moja rodzina dowiedziała się o tym, matka podeszła do mnie, żądając, abym sprzedała mieszkanie i oddała im pieniądze ze sprzedaży. Alternatywnie, matka zasugerowała, abym oddała mieszkanie siostrze, która mieszkała z dzieckiem w jednopokojowym mieszkaniu. Wzmianka o siostrze jeszcze bardziej mnie rozzłościła i odmówiłam. W odpowiedzi matka wypędziła mnie z domu, mówiąc, że nic od nich nie dostanę. Całe życie cierpiałam w cieniu siostry, a teraz los dał mi szansę na zbudowanie szczęśliwego życia – i zamierzałam z niej skorzystać.
Moja rodzina nie interesowała się babcią za życia, więc dlaczego miałabym dzielić z nimi jej mieszkanie? No i babcia chciała żebym to ja je miała….