Paulina przez chwilę nic nie odpowiedziała. Patrzyła na Pawła, próbując zrozumieć, czy w jego głosie jest tylko strach, czy także brak wiary. — A jeśli
W domu znów zapanowała cisza. Anna była już kilka kroków dalej, na korytarzu, a jej spokojne kroki cicho odbijały się od podłogi. — Ania… poczekaj
nagle zrozumiałam — nie zrobię już ani kroku więcej dla nich. Ani jednego. Weszłam do salonu. Rozmowy ucichły na sekundę, a potem znów ktoś się
Miała siedemnaście lat, kiedy ją zabrali. Nie z bronią czy nożami w ciemnej uliczce, ale sposób, w jaki takie rzeczy zdarzały się w małych miasteczkach,