Nazwa firmy była jej zbyt dobrze znana, żeby to był przypadek. Przypomniała sobie od razu — kiedyś jej znajomy pracował w tej właśnie firmie budowlanej.
nagle zrozumiałam — nie zrobię już ani kroku więcej dla nich. Ani jednego. Weszłam do salonu. Rozmowy ucichły na sekundę, a potem znów ktoś się
Miała siedemnaście lat, kiedy ją zabrali. Nie z bronią czy nożami w ciemnej uliczce, ale sposób, w jaki takie rzeczy zdarzały się w małych miasteczkach,
Edyta zeskoczyła ze stołka z lekkością gimnastyczki, pociągnęła za zasłonę i zanuciła coś pod nosem. W tym momencie coś we mnie pękło. Wieczorem usiadłam w